My za Legią
My za Legią... to właśnie stwierdzenie możemy często
usłyszeć od miejscowych podczas naszych wojaży po
trzecio, czwarto, czy piąto ligowych boiskach (choć
są i ci którzy śmigają po najniższych ligach, wzbudzając
szacunek i podziw u innych). I wcale nie powinno nas
to dziwić gdyż większość miast czy miasteczek jest
w bliskiej odległości od Stolicy, więc w gruncie rzeczy
Legia powinna tam rządzić. Jednak jak się owe hasło
ma do rzeczywistości?? Niestety tak naprawdę to nie
jest aż tak kolorowo. Bardzo często się zdarza, że
owe osoby są za "Dumą Stolicy", jednak ich
fanatyzm ogranicza się do zakupu Cyfry+. Wtedy taka
osoba jest mało wtajemniczona w życie kibicowskie,
fan clubowe itp. Jednak widziała ona w telewizji te
ustawki, awantury i teraz uważa się za wielkiego kibica,
czy wręcz chuligana. No ale co on bidula może zrobić
skoro nie rusza się poza swoją mieścinę?? Wtedy idzie
na swój miejscowy klubik. No i jak to usłyszał w telewizji
w dobrym tonie jest poubliżać, to on wtedy jako "wielki
fan" Legii ciśnie drużynie przyjezdnych nawet
nie wiedząc że przyjechali również fani warszawskiej
drużyny.. I w wielu przypadkach wierniejsi jej kibice
niż wspomniany Heniek... No i prowadzi to wtedy często
do zamieszek, no a wtedy do wspomnianego Heńka mogą
dołączyć się koledzy z bloku którzy pójdą za ziomkiem,
dodatkowo wywodzący się z młyna miejscowego klubu,
który oficjalnie nazywa się fc Legii... NO i wtedy
idzie w Polskę że dwa FC Legii, biły się między sobą.
I pośmiewisko na całą Polskę gotowe... W gruncie rzeczy
było ciut inaczej, jednak kto się o tym dowie, i będzie
sobie głowę zawracał?? A często jest tak, że z tego
małomiasteczkowego klubu, gdzie młyn dochodzi nawet
do 80ciu, tak naprawdę jednocześnie jeżdżących na
Legię można policzyć na palcach jednej ręki... A reszta??
Widziała w telewizji... No jest jeszcze inna wersja.
Miejscowi obawiają się ekipy która do nich ma przyjechać.
Czują pewien lęk, więc trzeba się zabezpieczyć na
tę okoliczność?? A że przyjeżdża ekipa legijna, to
jak to najlepiej zrobić?? Wszem i wobec ogłosić że
również się jeździ na Legię... Jednakże jest to zabieg
na krótką metę, bo Heniek zawsze będzie Heńkiem i
wyjdzie jego natura wynikająca z hasła "jebać
gości..." I znowu mimo kumatości 3-4 osób z młynku
miejscowych dochodzi do awantury, a w Polskę znowu
idzie... "Legia bije się między sobą"!!!
Jednak czy tak być powinno, czy jest jakieś wyjście
z tej sytuacji?? Oczywiście że jest. Niech każda z
podobnych ekip zastanowi się chwilę nad swoja działalnością.
Czy chodząc na swój miejscowy/lokalny klub chce jednocześnie
sławić dobre imię Legii czy też może działać na jej
szkodę?? Jeśli to pierwsze to wypadałoby naprawdę
uszanować to że drużyna gości która przyjeżdża do
ich miasteczka czy na dzielnicę jest również fc Legii,
w związku z tym bluzgi czy inne podchody pod nią Powinny
zostać zaniechane. Jednak wtedy trzeba tez zapanować
właśnie na grupa tych Heńków i innych fanów z Cyfry+...
Jeśli osoby rządzące nie są w stanie nad tym zapanować,
to takim ekipom można zaproponować drugie rozwiązanie:
by nie określały się wtedy jako FC a raczej skupiły
się na działalności kibicowskiej w swoim miasteczku
i stanowiły odrębną ekipę. W szczególności tyczy się
to ekip pod warszawskich gdzie zbyt dużo osób na Legię
regularnie nie jeździ. A ci co są za Legią?? Na Łazienkowskiej
dla takich zawsze się znajdzie miejsce czy mecz....
A wtedy bicie się między sobą nie wejdzie raczej w
grę bo wrogów Legii jest sporo i często nie trzeba
ich szukać daleko... Jednak żeby nie było tak różowo
dochodzą do tego także stare kibicowskie jak i regionalne
kosy... I to też może stanowić problem. Mimo iż znaczna
cześć ekipy by nie chciała tak naprawdę kosy, to jednak...
tradycja zobowiązuje?? Co wtedy? I tutaj jednoznacznie
się nie da odpowiedzieć... Bo tradycja to tradycja,
jednak bycie legionistom to chyba powinna być naprawdę
duma dla każdego. Więc każda z tych ekip powinna się
zastanowić czy chce się bić z innymi legionistami.
Bo jeśli tak to wtedy raczej wypadałoby zmienić "szyld"
i działać na własną rękę, stać się odrębną ekipą.
Jeśli zaś wciąż będzie tak jak jest, to będą coraz
większe niesnaski między fanami spotykającymi się
na żylecie, a potem na meczach mniejszych klubów.
Doprowadzi to do krzywych spojrzeń na Łazienkowskiej,
na wyjazdach, na meczach w niższych ligach do awantur,
a potem w Polskę pójdzie... "Legia się bije między
sobą!" Oto nam wszystkim chodzi??
A jak się na tą sprawę zapatrują przedstawiciele
ekip(hehe w tym również przedstawicielka płci pięknej;)
:
Czy uważasz że powinno dochodzi do walk
miedzy ekipami które są uważane za FC Legii Jaki jest
sens takich awantur Czy też powinno się od nich odstąpić,
by nie wzbudzać pośmiewiska w Polsce i radości "gorszej
części stolicy" czy widzisz jakies wyjścia z
tej sytuacji: np. gdy ekipa chce się bić staje się
odrębną bandą, działającą na swoje konto itp. No i
czy nie uważasz czy większość tych "legijnych"
ekip z naszego regionu są takimi tylko z nazwy a tak
naprawdę legionistów można tam na placach policzyc.
Co wtedy z takimi ekipami ??
Adams - Mks Ciechanów
Ja osobiście uważam, że do takich walk nie powinno
dochodzić i zdecydowanie potępiam takie zachwanie.
To może i ma jakiś sens (wzajemne zatargi itp. wiadomo
różnie to bywa na wyjazdach czy u siebie, czasami
trzeba to w jakiś sposób wyjaśnić) ale powinnością
wszystkich FC powinna być współpraca z innymi FC i
ewentualna walka z ekipami z przeciwnego obozu (Oczywiście
nie chodzi mi tutaj o: "Kto nie jest z nami ten
jest przeciwko nam"). Po prostu nie szukać nie
potrzebnych zaczepek, wrzutów na drużynę przeciwną,
kibiców itd. każda ekipa powinna się jasno określić:
albo działa na swoje konto albo działa jako FC Legii.
Jeśli wybierze to drugie o żadnych awanturach z ekipami
legijnymi nie powinno być mowy. Jeśli ekipa chce działać
na swoje konto niech to robi, ale ataki (L)-(L) tylko
po to by wzbudzić respekt drugiej strony są bez sensu.
Kaśka - Victoria Sulejówek
Pytanie zostało tak sprecyzowane, że od razu daje
dwie wersji odpowiedzi, przy czym na dobrą sprawę
obydwie są słuszne. Jak w większości spraw, także
tutaj nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Są dwie
strony medalu. Z jednej animozje między różnymi FC
Legii nie są dobre dla wizerunku naszych (legijnych)
kibiców. Jak dobrze zauważyłeś - cała kibicowska Polska
miałaby powód do śmiechu, tak samo jak poloniści,
którym na rękę byłoby to, że wykańczamy samych siebie.
I jest to o tyle głupie, że nazywamy się "warszawską
bracią" i nasze serca są (podobno) czerwono-biało-zielone.
Z drugiej jednak strony każdy z nas żyje, wychował
się na "swoim podwórku" i tego, co się na
nim znajduje, bronić chce (i będzie) zaciekle. To
normalne, że gdy organizuje się pewne rozgrywki, każdy
ślepo wierzyć będzie w to, że najlepszym jest jego
właśnie "podwórkowy" klub (który nierzadko
był długo przed Legią). Sądzę, że to sytuacja całkiem
zrozumiała. Co zaś tyczy się tej części o "legijności"
legijnych ekip, to nigdy nie będzie tak, że cała grupa
kibicująca jakiemuś trzecio-, czwarto- czy piątoligowcowi
będzie jeździła też na Legię. Nazywa się je ekipami
legijnymi albo dlatego, że akurat w tym mieście jest
jakiś FC Legii (co niekoniecznie musi być powiązane)
albo dlatego, że paru typów zarzuciło na meczach jakieś
legijne przyśpiewki i miało szal, albo dlatego, że
ktoś tam kogoś na Łazienkowskiej spotkał. Ale tak
naprawdę uważam, że trzeba umieć rozdzielić pewne
płaszczyzny. Z jednej strony jest coś, co łączy niektórych
z nas i należy to szanować. Z drugiej strony każdy
z nas chce bronić honoru i barw klubu, na którym się
wychował. Trzeba tylko umieć nie przenosić tego na
mecze Legii. A wtedy wszystko będzie jak najbardziej
w porządku i nikt nie będzie miał powodów do szyderstwa-
o ile właśnie nasze "podwórkowe" sprawy
nie będą mieszały się ze sprawami związanymi z Legią.
A to, zdaje się, jest do zrobienia.
Blada_Twarz - Olimpia Warszawa
Nie, uważam, że nie powinno dochodzić do takich walk.
Psują one ogólny obraz kibiców Legii, bo tak naprawdę
tylko my na swoim podwórku wiemy, o co chodzi. Po
drugiej stronie Polski nikt nie widzi nas jako Olimpie,
Hutnik, Ursus itd. tylko jako ogólnie Legie. Nie musimy
się lubić, ale walczyć nie powinniśmy, bo robimy przypał
Legii (to nie tylko moje zdanie...). Zresztą wydaje
mi się, że powinniśmy zwrócić większą uwagę na ekipy
spoza Warszawy. To, co myśli ekipa zza miedzy na ten
temat osobiście mnie nie interesuje. Wydaje mi się,
że dla nich nie ma to znaczenia czy się bijemy między
sobą czy nie. Obawiam się, że taka odrębna ekipa działająca
na własne konto nie ma racji bytu w Warszawie. Nie
zdążymy się obejrzeć, a taka grupa "przestanie
istnieć" i to wcale nie z naszej (tych legijnych
ekip) inicjatywy. Większość osób powinna wiedzieć,
co mam na myśli...
Jaromirek - Pogoń Grodzisk
Na pierwszy rzut oka powinniśmy temu powiedzieć kategoryczne
nie... ale czy niektóre sprawy nie zaszły już za daleko
zwróćmy też uwagę że gdyby wszystko było pięknie cacy
- jaki sens miałoby kibicowanie bez kos - tzn pozostawały
by wyjazdy na tereny np radomskie ale niektóre ekipy
nie są w stanie tam jechać co nie znaczy że nie mają
jakiegoś tam potencjału chuligańskiego...czy jest
jakieś wyjście z sytuacji...hmm może i jest może -
jakaś wzajemna amnezja... ale kto się na to zgodzi...
na pytanie czy to może wzbudzać pośmiewisko w innych
ekipach polskich tych z wyższych lig... myślę że nie
należy się tym przejmować bo wszystko co robimy -
robimy dla siebie i nie pod szyldem Legia tylko pod
nazwą swojego klubu...co do stopnia legijnosci każdego
z "naszych" klubów to myślę że to każdego
odrębna sprawa - i każdy powinien sam się nad sobą
zastanowić czy mogą się uważać za FC Legii .
Golo - Orzeł Parysów
Z jednej strony wydaje się to chore ze FC Legii napierdalaja
się miedzy sobą czyli ekipy z mniejszych lig, lecz
spójrzmy na to w taki sposób czym by było kibicownie
naszym klubom jakby wszyscy zyli w zgodzie, ładnie
pieknie, było by to zbyt monotonne, i zbyt proste,
kiedyś już było to próbowane w postaci układu warszawskiego
,aby uniknąć walk miedzy FC Legi, lecz wszyscy wiedza
jak to się skonczyło ,niektóre sprawy za daleko zaszły
tzn. kosy, zgody, układy, niektóre ekipy są gnębione
za stare czasy i kogo to obchodzi ze to FC Legii,
życie w mniejszych ligach toczy się swoimi prawami
,nie widzę problemu ze jakaś ekipa postawiła na hools
, choć mało takich jest w naszym rejonie, lecz myślę
ze 3/4 ekip jakby miało potencjał ludzki to była by
chętna to tego rodzaju zawodów. Myślę ze jak dana
ekipa utożsamia się z Legia to tak jest, zazwyczaj
jest tak ze w każdej mniejszej ekipie ogarniętych
typów jest 5 max 10 i jak oni są za Legia to i cała
ekipa, a jak przeciwko to tak samo, sam organizuje
wyjazdy na mecze Legii dla małolatów i jeżdżą ze mną,
ale jak bym np. robił wyjazdy na Widzew to tez by
jeździli ze mną po prostu wiek 13-15 lat jest podatny
bardzo na wpływ starszych, a potem to i tak mu zostaje
jakiś tam sentyment do danego klubu. I tak samo jest
np. z Wkra Żuromin czy Mazovia młyn prowadza typy
co maja jakiś tam sentyment do Widzewa czy Poloni
i są ekipami antyLegijnymi.
Moje zdanie brzmi jestem przeciwny, jakimkolwiek walkom
FC Legijnych...
Kermo - Mazowsze Grójec
Ciężkie pytanie... z jednej strony wypadałoby aby
kibice jednego klubu nie prali się po łbach, ale z
drugiej strony wkraczając na "podwórkowy"
szlak ciężko jest uniknąć dzielnicowych/między miastowych/regionalnych
animozji.
Jeżeli te nasze "podwórkowe" zatargi nie
byłyby przenoszone na mecze Legii to można by to zaakceptować,
natomiast uważam że nie wolno dopuścić aby te "nasze
klimaty" odbijały się na atmosferze na meczach
Legii.
Szczerze mówiąc guzik mnie obchodzi opinia na ten
temat płynąca z innych regionów Polski. Zresztą uważam
że dzięki tym naszym harcom środowisko fan clubowe
na Legii jest bardziej "zahartowane" i w
razie potrzeby, np. na meczach wyjazdowych Legii,
pewne doświadczenia nabyte w naszych lokalnych podchodach
procentują. Tyle że bawiąc się w berka pod sztandarami
naszych lokalnych klubów należy pamiętać że mimo wszystko
ma się do czynienia z kibicami Legii, a więc należy
się szanować. Dlatego jeżeli dalej chcemy to ciągnąc
w tym kierunku co obecnie to powinniśmy się trzymać
pewnych zasad oraz zdrowego rozsądku bo w innym razie
cała ta nasza zabawa obróci się przeciwko nam.
Tak jak już wcześniej powiedziałem, jeżeli nasze lokalne
animozje i zatargi nie będą przenoszone na Legię oraz
będą się mieściły w granicach zdrowego rozsądku to
nie widzę konieczności tworzenia żadnej "czarnej
listy".
Hmm...generalnie jeżeli dana ekipa X , określa samą
siebie jako prolegijną i jej trzon tworzą legoniści
to uważam że można ją za takową uznać. Jeżeli natomiast
w danej ekipie Y legioniści stanowią tylko garstkę
całości? Uważam ze wtedy taka ekipa sama określiłaby
się za w pełni odrębną i podążałaby obranym tylko
przez siebie torem. A co wtedy z taką ekipą? Jak z
nią postępować? Wg. mnie to już zależy od tego którą
ze "ścieżek" by dalej podążała i jak odnosiłaby
się do ogółu naszej prolegijnej, lokalno-klubowej
"społeczności".
Tomo - Hutnik Warszawa
uważam iż wiele ekip tak naprawdę jest "Legijnych"
tylko z nazwy. Jeżdżą bardzo słabo albo nie ma ich
w ogóle na Łazienkowskiej. Innym przykładem jest sytuacja
w której na stadionie rozdają karty "ludzie z
miasta" a nie młyn. Tzw. "Paktu Warszawskiego"
jak mi wiadomo już dawno nie ma więc nie widzę przeszkód
aby ekipy mazowieckie, bo tak to trzeba ująć, walczyły
między sobą.Za przykład takiej sytuacji może służyć
Grodzisk Mazowiecki, gdzie miejscowe bandziorki decydują
kto z kim i jak ma walczyć. Zresztą sami pózniej podkreślali
na necie że bronili honoru Grodziska. Jestem za tym
żeby utrzymała się taka sytuacja jaka obecnie jest.
Jak to wygląda w kilku innych klubach??
A czy takie walki są tylko domeną fc Legii?? Nie.
Jak się okazuje jest to problem wielu ekip z Polski,
jednak że oczy wszystkich skupione są na Warszawę,
to o podobnych przypadkach większość z Was mogła nawet
nie słyszeć... Jednak pokrótce postaramy się przybliżyć
jak to wygląda z FC kilku innych klubów...
Widzew Łódź - na dzień dzisiejszy
między większością mniejszych klubów panuje dobra
atmosfera, mimo iż takich klubów ostatnio przybyło.
Jednak wszyscy starają się trzymać razem, i pokazywać
swą wartość jako FC podczas wyjazdów na mecze Widzewa,
i rywalizacji ilościowej na tychże wyjazdach itp...
Jednak są również wyjątki, głównie spowodowane niechęcią
jednego miasta do drugiego (coś w stylu Otwock-Karczew
z naszego podwórka) i wtedy dochodzi do walk miedzy
Wartą Sieradz - Pogoń Zduńska Wola. Podobne stosunki
panują na lini Koluszki - Brzeziny, oraz Łowicz -
Skierniewice co także ma przełożenie na regionalne
kluby.... Dawniej również wojowały między sobą ówczesne
FC Widzewa: Radomsko - Ceramika Opoczno - Piotrków...
Zagłębie Sosnowiec - tutaj również
jedyna kosa jest spowodowana lokalnymi niesnaskami...
Dotyczy(-ła??) ona Górnika Piaski oraz CKSu Czeladź.
W zasadzie Piaski to dzielnica Czeladzi jednak nikt
z Piasków nie powie że jest z Czeladzi lecz Sosnowca
lub Piasków... I właśnie te lokalne zażyłości przeniosły
się na trybuny i spowodowały konflikt miedzy dwoma
ekipa fanów Zagłębia, a punktem kulminacyjnym był
mecz CKS - Zagłębie, gdzie osobno stanęli ludzie z
Piasków i zaatakowali fanów z Czeladzi... Po tym spotkaniu
sprawą mocniej zainteresowały się osoby decyzyjne
na Zagłębiu i zakazały praktyk wojennych...
Lech Poznań - mimo iż w Wielkopolsce
istnieje wiele mniejszych ekip, będących jednocześnie
FC Lecha, to mimo iż w regionie nie mają rywala, to
nie szukają go na siłę, i nie walczą między sobą,
całą "energię" starając się przenosić na
mecze Lecha, lub robiąc wśród mniejszych ekip koalicje
i wtedy starają się atakować ekipy przejeżdżające
przez Wielkopolskę. Jedynym wojennym akcentem był
konflikt na lini Śrem - Kościan, jednak szybko on
został stłumiony przez fanów Lecha...
Gwardia Koszalin - obecnie klub
z Pomorza gra w niskich ligach, kibiców jakby mniej,
więc i łatwiej zadbać o porządek. Jednak w latach
90tych i u nich dochodziło do walk fc. I to nie byle
jakich, gdyż prym w tym wiodły dwa najliczniejsze
FC Gwardii: Polanów i Bobolice. Lali się przy każdej
możliwej okazji, i nic nie pomagały nawet ingerencje
fanów Gwardii. Awantury miedzy tymi ekipami były dość
spore, i krwawe często z użyciem sprzętu... A potem
wszyscy razem spotykali się w młynie Gwardii... Obecnie
w obu miejscowościach zmieniło się pokolenie na trybunach
i walki ucichły...
Radomiak Radom - o sytuacji panującej
między FC Radomiaka, mówi Diavolo (Proch Pionki):
zarówno my(Proch) jak Iłża oraz Szydłowiec byliśmy
FC Radomiaka, dziwne zbiegi okoliczności, ambicje
Szydłowca i żale Iłży sprawiły, że byliśmy w stanie
wojny.Tyle tylko,że przecież to Radomiak w tym momencie
był pośmiewiskiem, że nie może doprowadzić swoich
FC do zgody. Wojny między nami wynikały z wygórowanych
ambicji niektórych i udowodnienia, że się jest lepszym.
Na szczęście Radomiak załagodził to wszystko, odbyło
się spotkanie, pewne kwestie zostały wyjaśnione. Generalizując
wojny między FC powodują jedynie obciach dla tego
głównego klubu, że nie jest w stanie zaprowadzić porządku.
Jeśli jest się już FC jakiegoś klubu powinno się jednoczyć
w walce przeciw wspólnemu wrogowi. Na bok odłożyć
jakieś niespełnione ambicje i chęć udowadniania czegoś.
Warszawscy Fanatycy nr2
<< powrót