POCZĄTEK KOŃCA?
Londyn-Tottenham. Zarząd klubu wydaje oświadczenie,
w którym zabrania kibicom stania na meczu, pod presją
zakazu stadionowego. Austria-Salzburg. Miejscowy klub
w wyniku działań nowego sponsora zmienia herb, barwy
i nazwę na Red Bull, fanatycy bojkotują nową drużynę,
zakładają swoją własną w niższych ligach. Natomiast
na meczach "Red Bulla" stadion pęka w szwach
od tłumu nadętych pikników. Anglia-Manchester. Najwierniejsi
fani z niepokojem obserwują to, co wyprawia Glazer-armerykański
milioner, nowy właściciel klubu. Protestują, najradykalniejszych
aresztuje policja. Również i tu środowisko kibicowskie
zakłada nowy klub kultywujący tradycje MU, od podstaw.
Niemcy-zakaz stadionowy można otrzymać za zakrycie
twarzy chustą czy szalikiem. Zakazem za błahostki
objęta jest cała rzesza niemieckich kibiców. Ponownie
Niemcy-w noc poprzedzającą czwartoligowe derby Berlina
policja bez wyraźnego powodu wpada do dyskoteki fanów
Dynama Berlin i zatrzymuje wiele osób. Czyni to "w
ramach ćwiczeń przed nadchodzącymi Mistrzostwami Świata".
W Europie zaczęło się na dobre... A u nas?
"Przepraszam, tu jest moje miejsce!"
U nas też oczywiście widać pierwsze objawy "nowoczesnego
futbolu", choć wielu jeszcze ich nie dostrzega.
Pierwszy objaw pojawił się bardzo niewinnie w latach
90-tych. Ba, był wręcz entuzjastycznie witany przez
kibiców! Mowa o niczym innym tylko pięknych, lśniących
krzesełkach, które nadały nieco kolorytu szarym trybunom
polskich stadionów. Wtedy wszyscy się cieszyliśmy,
że nie trzeba już siadać na spróchniałych ławkach.
Ze zdumieniem słuchaliśmy o tym, że ultrasi w Europie
Zachodniej protestują przeciwko siedziskom. Oni już
wtedy z powodu krzesełek mieli bardzo utrudnione działanie,
byli wypychani w najgorsze kąty stadionu, aby nie
zasłaniać miejsc spokojnej, siedzącej publiczności.
Zniknęły tam sektory z betonowej wylewki, znikają
już niemal wszędzie miejsca stojące. Jeszcze tylko
sektory dla przyjezdnych są bez siedzisk, choć i to
nie wszędzie. Według propagatorów nowoczesnej piłki,
kibic powinien siedzieć jak w teatrze, bo tylko wtedy
jest bezpieczny, mało spontaniczny, łatwy do skontrolowania.
Miejsca ponumerowano, aby nikt nie był już nigdy więcej
anonimowy. U nas mówiliśmy-a co nas obchodzi zachód
i jego dziwne problemy? No i proszę-mamy stadion Cracovii
Kraków A.D. 2005. Po awanturze z Legią (której główna
faza nie odbyła się nawet na trybunach, tylko na ulicy)
prezes Filipiak nagle wprowadził niezwykle twardy
kurs. Rozprowadzanie biletów wyłącznie w przedsprzedaży,
system identyfikatorów, numery krzesełek, które próbuje
się przypisywać posiadaczom karnetów na stałe! Efekt
widoczny gołym okiem-od tego czasu na trybunach stadionu
przy Kałuży spadła znacznie frekwencja i może ze 3
razy miała miejsce sensowna oprawa, podczas gdy wcześniej
na każdym meczu ultrasi dbali o to, aby zaprezentować
coś ciekawego. Wrogowie kibiców mogą tryumfować-udało
się wam, pierwszy krok za wami :-(
Koszmar powraca
Karty chipowe-zawieszone po śmierci papieża, oficjalnie
z powodu jakże budującego "pojednania" kibiców,
w rzeczywistości najprawdopodobniej z powodu niesprawnie
funkcjonującego systemu. Wymieniono firmę obsługującą
"chipomaty" i można zacząć ewidencjonować
kibiców od nowa! To nic, że w I lidze awantur prawie
nie ma (w porównaniu z niższymi ligami). To nic, że
zrezygnują z jedżenia wcale nie ci najradykalniejsi,
tylko ci najmniej zaangażowani. Ważne jest to, że
można się części z nas pozbyć ze stadionów, bo po
co komu taki kibic, który zamiast kupić sobie dekoder
płatnej telewizji, jedzie na drugi koniec Polski na
mecz wyjazdowy?
Wymienimy Was na lepszy model
Kielce, miasto scyzoryków i jak się okazuje, ostoja
"rasizmu i ksenofobii". W sumie nikogo nie
dziwi, że działacze klubu za pomocą monitoringu wyłapali
część osób skandujących rasistowskie hasła i wlepili
dożywotnie zakazy stadionowe, bo na rasizm piłkarskie
władze wyczulone są w sposób szczególny. Natomiast
niepokojące jest to, że w Kielcach zabity został ruch
kibicowski na trybunach pierwszoligowego klubu, częściowo
przez samych fanów, częściowo przez działaczy. Niedawny
tysiącosobowy młyn obecnie nie istnieje, a klub próbuje
"łatać dziurę" i powołuje stowarzyszenie,
które odgórną decyzją prezesów ma przywrócić atmosferę
na trybunach! Na dodatek ma być to stowarzyszenie
kibiców... Kolportera Kielce! Pikników skłania się
tanimi wyjazdami, zniżkami na bilety wstępu itp. Wymiana
dopingującej publiczności na zupełnie nową staje się
faktem!
Protestować-nie wolno!
Ograniczanie wolności słowa to dość częsty przypadek
w tak dzikiej odmianie demokracji, jaką mamy w Polsce.
Pół roku temu głośno było o niezależnym serwisie internetowym
Pogoni Szczecin, któremu klub odebrał akredytacje
prasowe z powodu artykułu ujawniającego drobne oszustwo
jednego z prezesów. Teraz Legia straszy niezależne
serwisy odebraniem akredytacji, jeśli nie zaprzestaną
publikować treści "godzących w dobre imię klubu
i kibiców" (nawiasem mówiąc "TMK" pożegnało
się z legijną akredytacją już dawno temu). Ale prawdziwa
szopka rozegrała się w drugim stołecznym klubie, na
Konwiktorskiej. Po drastycznych podwyżkach biletów
fani Czarnych Koszul postanowili zaprotestować. Uczynili
to kulturalnie, do tego z humorem, na meczu z Zagłębiem
Lubin. Ustawili na swoim sektorze 30 tekturowych postaci,
a na płocie wywiesili motto: "Oni będą na każdym
meczu. Stać ich, są z tektury. Ceny biletów to skandal!".
Jakież było zdumienie całego środowiska kibicowskiego
gdy swoją opinię na ten temat wyraziły władze PZPN-u
twierdząc, że takie napisy są niedopuszczalne, gdyż
zawierają niesportowe treści! Na szczęście fani Czarnych
Koszul nie dali się zastraszyć, udali się z całą sprawą
do Rzecznika Praw Obywatelskich, który ewidentnie
orzekł próbę ograniczania wolności słowa. Ci, którzy
chcą kibicom zamknąć usta, sami musieli się zamknąć,
a dodatkowym efektem zamieszania było obniżenie ceny
biletów! Jak widać tędy droga! Nie poprzez awantury
uliczne, które poza szumem medialnym niczego nie przynoszą,
a właśnie poprzez oficjalne działania kibicowskich
stowarzyszeń!
"Nieznani sprawcy" rozpoznani
To wydarzenie bezpośrednio przyczyniło się do powstania
tego artykułu, przelewając czarę goryczy. Na pięć
dni przed derbami Warszawy działacze Legii niespodziewanie
informują na swojej stronie internetowej o 8 dożywotnich
zakazach stadionowych nałożonych na fanów! Wśród tak
surowo ukaranych są m.in. wodzirej młyna i czołowe
postaci nowej grupy ultras "Nieznani sprawcy",
która miała przejąć schedę po "Cyberf@nach"
i pokierować oprawą na trybunach! Zarzuty wobec niektórych
kibiców brzmią wręcz niewiarygodnie, biorąc pod uwagę
niezwykłą surowość kary. Czytamy m.in. "wniósł
na stadion torbę z racami świetlnymi, a następnie
o godzinie 21.20 rozdał race kilkunastu osobom na
trybunie otwartej, namówił do ich zapalenia i rzucenia
na płytę boiska". Inny kibic "został zatrzymany
przy próbie wniesienia na stadion racy świetlnej.
Sprawca został przekazany Policji". Kolejny "posiadając
bilet na trybunę przed krytą w sektorze F, zachowywał
się agresywnie i użył siły w stosunku do przedstawicieli
służb porządkowych w celu przedarcia się na trybunę
górną i zajęcia miejsca, na które nie miał ważnego
biletu". A jego kolega "posiadając bilet
na trybunę krytą sektor A, zachowywał się agresywnie
i użył siły w stosunku do przedstawicieli służb porządkowych
w celu pomocy Krystianowi Z., a dodatkowo przebywał
bez ważnego biletu w sektorze E". Resztę ukarano
za rzucanie rac lub szalików (!) na płytę boiska.
Nie wspomniano jednak słowem o tym, że race poleciały
po prowokacji ochrony na meczu pucharowym Legia-Lech
(minionej wiosny), która nie pozwoliła wyznaczonej
grupie kibiców rozwiesić flag, mimo wcześniejszych
ustaleń. Czyżby było to z góry zaplanowane działanie?
Chyba nieprzypadkowo uderzono akurat w czołowe postacie
młyna, i to na 5 dni przed wielkim kibicowskim świętem?
Wszak dla klubu dobry kibic to posłuszny kibic, taki,
który zamknie dziób, gdy drużyna przegrywa mecz za
meczem. Fani Legii tacy nie są, mają swoje media (poczytna
gazeta, liczne serwisy internetowe), swoje stowarzyszenie,
z ich opinią trzeba się liczyć. Są więc wielce niewygodni.
Dla tych, którzy odpowiadają za wyniki, im jest ich
mniej takich fanów, tym lepiej! Na niesmaczny żart
(lub próbę mydlenia oczu) zakrawa fakt, że Klub Piłkarski
Legia Warszawa tego samego dnia, w którym nałożył
zakazy, postanowił przekazać 6000 zł Stowarzyszeniu
Kibiców Legii Warszawa na oprawę derbów stolicy!
Kto da nam siłę?
Eliminacja ruchu ultras z trybun, a zamiast niego
wprowadzenie nań klasy średniej, wzorem Anglii. Wymiana
publiczności na zamożniejszą, mniej spontaniczną,
mniej świadomą siły, jaką dysponuje ogół kibiców-to
cel przyświęcający tym, którzy kroczek po kroczku
wiodą nas w kierunku "nowoczesnego futbolu".
Najgorzej, że tego w którą stronę nas prowadzą, często
nie jesteśmy nawet świadomi! Bo w niższych ligach
nadal jest "tradycyjnie", po polsku, w klimacie
lat 90-tych. Jednak ekstraklasa w sezonie 2005/06
to po prostu smutek i żal!Jeśli nie nastąpi integracja
całego środowiska, wypracowanie wspólnego frontu,
faktycznie może to oznaczać początek końca, jak pesymistycznie
głosi tytuł niniejszego artykułu...
"J"
To My Kibice, nr 49 (październik 2005)
<< powrót