Warszawscy Fanatycy

Warszawscy Fanatycy - serwis warszawskich i podwarszawskich kibiców - relacje, opisy, foto.

www.fanatycy.warszawa.pl
 
  menu serwisu
  Strona główna
  Galeria
  VIDEO
  Artykuły
  Linki
  Logo, tapety, dzwonki
   
  Kontakt i reklama


  ekipy
  AZS Warszawa
  Bug Wyszków
  Delta Warszawa
  Dolcan Ząbki
  Drukarz Warszawa
  GKP Targówek
  GLKS Nadarzyn
  Huragan Wołomin
  Hutnik Warszawa
  Legionovia
  Jutrzenka Ceglow
  Jozefovia Jozefow
  KS Łomianki
  KS Piaseczno
  KS Warka
  Marymont Warszawa
  Mazowsze Grójec
  Mazovia Mińsk Maz.
  Nadnarwianka Pułtusk
  Narew Ostrołęka
  OKS Otwock
  Ostrovia Ostrow Maz.
  Olimpia Warszawa
  Pogoń Grodzisk Maz.
  Świt Warszawa
  Ursus Warszawa
  Victoria Kałuszyn
  Znicz Pruszków
  Żbik Nasielsk

"ROBICIE NAPRAWDĘ WIELE!"

Pomimo, że magazyn dotyczy fanów z Mazowsza, to nie czytają go wyłącznie mieszkańcy naszego województwa. Tak się złożyło, że dotarło ono aż za zachodnią granicę naszego kraju - Niemiec. Po krótkich negocjacjach, czytelnik zgodził się na mała rozmowę.

Cześć! Aby nie odbiegać od reguły, na początek powiedz coś o sobie.
Nazywam się Sven, mam 25 lat i jestem fanem 1. FC Magdeburg, który na co dzień gra w 3. lidze niemieckiej. Pierwszy raz na meczu znalazłem się pod koniec lat 80 - tych, za sprawą mojego ojca. Byłem wtedy bardzo młody. Regularnie na wyjazdy jeżdżę od 11 lat. Jakiś czas temu, postanowiliśmy z koleżką policzyć nasze mecze... Moich łącznie nazbierało się 352 (do 30.10.2006 - przyp. red.)

Cofnijmy się trochę w czasie - do Mistrzostw Świata 2006. Cienko się pokazaliście jako gospodarze...
Z początku obejrzałem jakieś 2- 3 mecze w TV, bo ogólnie mi to jebało. Mistrzostwa były okazją dla rządu i policji aby pokazać nasz kraj jako czyste i ładne państwo. A wiecie jak to osiągnęli? Rozdając zakazy stadionowe miesiąc wcześniej prawdziwym fanom! Ujebali nas! Dostaliśmy zakazy na najbardziej niebezpieczne mecze i nie mieliśmy szans się pokazać. Tak właśnie wyglądały MŚ od zaplecza.

Skoro jesteśmy już przy Euro 2012 to powiedz, jak oceniasz nasze szanse na organizacje tej imprezy.
Pojęcia nie mam. Skoro UEFA tak zadecyduje, to znaczy że dacie rade. Dadzą wam z pewnością liste chuliganów którzy nie będą mogli wejść na stadiony. Nowe stadiony oczywiście, które zabija starą atmosferę- uwierz mi... Dla dobra waszej sceny, lepiej żebyście ich nie organizowali.

To jak oceniasz polskich fanów?
Byliśmy w pięć osób w Dortmundzie przed Niemcy - Polska. Tylko po to oby zobaczyć Polaków. Ale zarówno z naszej strony, jak i z waszej kręciły się same pikniki. Dlatego was nie oceniam.

Sądzisz więc, że była szansa na jakiekolwiek walki? Dla wielu osób ten Mundial był po prostu nudny.
Możliwość walki była tylko na mieście, ale do tego trzeba zorganizować grupę. Lecz kiedy idziesz przez ulicę w 30 osób dobrej ekipy, nie ma siły aby psy się nie dojebały. Zawijali więc takie osoby na jeden dzień do tymczasowych więzień i wypuszczali następnego dnia, aby nic nie rozkręcili. Wielkie kibicowskie hity nie miały więc jak się odbyć... Swoje robiły też mass - media. Prasa, TV, radio nawijały dzień w dzień o polskich chuliganach i nazistach! Do tego materiały były wręcz głupie. RTL wyemitował niby "najświeższy" dokument o walkach w Polsce. Gdy go zobaczyłem nie mogłem wytrzymać ze śmiechu - były to fragmenty z filmu "Klatka"... Jak więc nie miało być nudno?

Jak to się stało, że zainteresowałeś się tym magazynem? Przecież traktuje on o kibicach z najniższych lig naszego kraju!
O piśmie powiedział mi ultras z innej wschodnioniemieckiej ekipy. Wszyscy jesteśmy ciekawi tego co dzieje się w Polsce, a informacji szukamy wszędzie gdzie się da.

Ok, ale co jest interesującego w naszej lidze? Stadiony są beznadziejne, frekwencja kuleje, a zespoły praktycznie nie liczą się w Europie. Co więc jest tak niezwykłego w tej szarzyźnie?
Stadiony, poziom ligi, frekwencja... to wszystko nie jest ważne! Liczy się to, co robią ludzie w tych okolicznościach. A pomimo niesprzyjających czynników robicie naprawę wiele. Gdybym miał wybór, wolałbym 1.500 fanów na stadionie, którzy śpiewają, walczą za barwy i stoją razem, niż obiekt na 50.000 miejsc, gdzie banda pikników pije piwo z fanami przeciwnej drużyny. To jest chore! U nas ponad 80% kibiców, football traktuje jak hobby. Nie żyją tym! Z kolei ultrasów dla których klub i barwy są życiem, jest niewielu. A w Polsce wspaniały jest właśnie ten "ostry" styl życia - kosy, zgody, układy... Fascynujące!
Kolejny powód, bardziej osobisty, to moja sympatia do wschodnioeuropejskiej charyzmy i charakteru. Lubię Polaków bo są między nimi lepsze stosunki międzyludzkie niż teraz w Niemczech. Wiele się u nas zmieniło od roku 1989/1990... Sentencja "Być, nie mieć", oddaje to co mam na myśli.

Mówisz o samych plusach. A są jakieś minusy?
Oczywiście że tak. Negatywnie odbieram używanie sprzętu oraz... profesjonalne wykonywanie flag. Projektujecie je na komputerach a potem są oddawane do profesjonalnych firm. Według mnie powinniście robić je sami.

Wy w walkach nie używacie sprzętu?
Nie. Nawet butelek i kamieni. Jeśli chuligani zobaczą że ktokolwiek tak robi, taka osoba zostaje odpowiednio ukarana :) Czyli dostaje po mordzie :) Używanie sprzętu wobec innych kibiców jest tchórzostwem, natomiast w walkach z policją nie mamy nic przeciwko temu.

W Twoich odpowiedziach często pada słowo "ultras". Jak je rozumiesz? Czy jest różnica między polskim i niemieckim pojęciem tego słowa?
Z tego co wiem, w Waszym kraju ultrasi są grupami od choreografii i nie walczą. Zajmują się tylko tym elemetem. W Niemczech również robimy show jak wy, ale jeśli trzeba zaciskamy pięści i walczymy. Tak więc ultras we wschodnio- niemieckim tego słowa znaczeniu to ludzie od dopingu, choreografii, pirotechniki, walki na i poza stadionem - choćby w drodze na mecz. Jesteśmy "uniwersalni" :)

Dobra, to w takim razie powiedz nam coś więcej o niemieckiej scenie ultras- w polskim znaczeniu tego słowa. Które ekipy są w czołówce i jak to wygląda w niższych ligach?
To zależy od tego, co bierzemy pod uwagę. W dopigu, szaleństwie, choreografiach najlepsi i najsławniejsi są "Ultras Frankfurt" (Eintracht Frankfurt - 1. liga) i "Ultras Dynamo" (Dynamo Drezno - 3. liga). Z kolei "Diablos" (Chemie Lipsk- 4. liga) i "Red Kaos" (FSV Zwickau - 4. liga) mają zajebiście melodyjne pieśni i nikt ich nie przebije. Z zachodniej części wyróżniają się ultrasi Karlsruhe i Nürnberg. Sęk w tym, że nasza scena jest podzielona. Wschodnia bardziej przypomina Waszą, natomiast kibice z zachodu podążają w strone południowoeuropejskiego stylu.
W niższych ligach również znajdziecie dobre ekipy, a jest to spóścizną NRD. Większość drużyn z naszej części grała wtedy w 1. lidze, dlatego mamy bardziej aktywną scenę hool's i ultras niż nasi przeciwnicy z byłego RFN.

Skoro macie top ultras, zatem gdzieś kryje się top hool's :)
Zaczynasz szeroki temat :) Wszystkie wielkie i liczące się kluby mają swoje bojówki. Walk na stadionach jest jednak coraz mniej, a jeśli nawet do tego dochodzi, to bierze w nich udział mix publiczności - chuligani, ultrasi, widzowie. Nasza chuligańska scena jest podzielona na wschód i zachód, acz znawcy tematu twierdzą że amatorzy walk z zachodu odpuszczają, są coraz słabsi i generalnie ich scena umiera. U nas z kolei co raz odbywa się jakaś ustawka: Dynamo Berlin vs Magdeburg, Drezno vs Zwickau i Zwickau vs Chemnitz. Wszystkie te ekipy pochodzą ze wschodnich landów! My szlifujemy formę, dbamy o kondycję, trenujemy sztuki walki- na zachodzie jest inny klimat, dlatego nie podejmują rękawicy i są słabsi.

A co masz do powiedzenia o fanach utytułowanych drużyn typu Bayern czy Borussia? Jak wypadają w porównaniu z wami - kibicami z lig niższych?
Po pierwsze imponuje mi frekwencja. 50, 60 czy 70.000 ludzi na trybunach budzi bodziw. Ale z drugiej strony co z tego, skoro z 60 tysięcy ponad 59 to pikniki... Jest to wielkie utrudnienie dla ultrasów zarówno w kwestii dopingu, jaki i ewentualnych pokazów. Pikniki w Niemczech znają najprostsze pieśni i całkowicie nie kumają po co jest ta otoczka w postaci flag, kartonów czy sektorówek... Są debilami do tego stopnia, że nie chcą się uczyć żadnych innych poza tymi co już znają. Pomimo to w pewnym stopniu szanuje ich za to, że chodzą na każdy mecz. Bundesliga gra co weekend, dochodzi jeszcze Liga Mistrzów i wyjazdy np. do Madrytu - to naprawdę sporo kosztuje.
W niższych ligach nie jest to taki problemem bo nie ma sukcesów. A gdzie brak wyników, tam nie pojawiają się pikniki :)

Skupmy się zatem na twoim klubie - pałkarsko i kibicowsko.
Mój klub został założony w 1965 roku. Od tamtej pory 3 razy zdobyliśmy mistrzostwo NRD i 7 razy jego Puchar. W 1974 wygraliśmy w Pucharze Zdobywców Pucharów z AC Milan 2-0. Od roku 1991 tułamy się po 3. i 4. lidze bo piłkarze są wręcz beznadziejni.
W 2000 roku założyliśmy grupę ultras "Blue Generation". Wcześniej istniała jeszcze "Commando East Side" (1999), natomiast najświeższa nosi nazwę "Next Generation" (2006). Ostatnia z nich jest dość specyficzna, ponieważ zrzesza bardzo młodych fanów którzy muszą się sporo nauczyć, ale wykazują objawy fanatyzmu.
Skoro jesteśmy przy gazetach, to co mecz ukazuje się program "Planet MD" (MD wzięło się od tablic rejestracyjnych jakie mają auta z Magdeburga). Ponadto co roku wydajemy zina "Blue Generation". Ostatnia sprawa to animozje i przyjaźnie :) Nasza jedyna zgoda to Eintracht Braunschweig. Kos mamy trochę więcej :) Nienawidzimy Dynamo Dresno, Hallescher FC oraz każdej drużyny z Saksonii. Jako ultrasi- już podzielnie - mamy dobre kontakty z Globetrotters'02- ultrasami Hutnika Kraków.

Zapewne słyszałeś o zakazie używania pirotechniki w Polsce. W Europie zachodniej obowiązuje on już od dawna. Jakie jest twoje zdanie donośnie tego elementu oprawy?
"Ultraprotest" który prowadzicie (rozmowa odbywała się w listopadzie'06 - przyp. red.) jest bardzo potrzebny. Kluby muszą płacić, a PZPN i tak nie ma na to wpływu. W Niemczech mamy całkowity zakaz ich używania, a z armią policji i dziesiątkami kamer ciężko jest wygrać. Do tego dochodzi wybór - raca w ręku czy zakaz stadionowy... Generalnie problemem jest współpraca policji i związku piłkarskiego, z którymi nie da się wygrać mając nawet adwokata. Jeśli Polska otrzyma prawo do organizacji Euro 2012, wtedy zobaczycie że PZPN do spółki z policją będą chcieli pokazać jak bezpieczny jest Wasz kraj i zrobią wszystko aby piro usunąć. Wtedy będziecie mieli przejebane!.

Przypominasz sobie jakieś awantury w których brali udział kibice Twojego klubu?
Tak. Pierwsze co mi przychodzi na myśl to rok 1990. Byłem wtedy młody i siedziałem na trybunie z rodzicami. Wtedy hool's Dynamo Berlin byli najlepsi w kraju i robili awantury gdziekolwiek by nie pojechali. No i akurat u nas też rozkręcili dym :) Akurat na tej trybunie na której siedziałem bili się z policją i kibicami MD.
Potem jest rok 1997 w 3 lidze. Jechaliśmy pociągiem do Lipska, a Dynamo Berlin grało tego dnia w Erfurt. Zbieg okoliczności był tego dnia wspaniały - nasz pociąg zatrzymał się na tej samej stacji na której na chwile stanął pociąg którym podążali fani Dynama. Zobaczyliśmy te szaliki, te barwy... Było ich ok. 200, tak jak nas. Wszyscy wybiegliśmy z pociągu. Nad naszymi głowami latały butelki, kamienie, a wokół wielka bitwa. Było to niesamowite przeżycie dla 16- latka.
Co jeszcze... W 1999 roku byłem fotoreporterem na meczu Dynamo Drezno - MD. Po spotkaniu na murawę wyskoczyli hool's obu klubów. Początkowe ustalenia były takie, że bije się ok. 40 głów z każdej strony, ale Dynama było więcej i niestety tę bitwę przegraliśmy. Ostatnimi czasy też są kłopoty, ale już nie w takiej skali i tak często jaki kiedyś.

Jak wyglądają wyjazdy w Niemczech?
Na każdy mecz na który możemy dojechać pociągiem, jedziemy pociągiem. Jeżeli takiej możliwości nie ma, wybieramy autokary lub samochody. Oczywiście wszyscy jedziemy razem - chuligani, ultrasi, pikniki. Choć zdarza się że pikniki mają własny transport organizowany przez klub. Przykładowo wygląda to tak: rano zbieramy się przed marketem i idziemy razem na dworzec. Tam czeka na nas policja, która informuje inne jednostki z docelowego miasta o naszym przybyciu. Nie musimy kupować biletów, bo zawsze czekają na nas oddzielne przedziały do których kanary boją się wchodzić :) W zeszłym sezonie graliśmy w 4. lidze więc wyjazdy były po wioskach. Teraz mamy do przejechania o wiele więcej kilometrów np. do Dusseldorfu czy Dortmundu i potrzebujemy czasem 6 - 7 godzin aby dotrzeć na miejsce. Co ciekawe, gdy jedziemy na zachód Niemiec, zazwyczaj tego samego dnia gra 1. Bundesliga, więc mamy sporo okazji aby spotkać się w pociągu z innymi kibicami. Oczywiście jesteśmy wcześniej na to przygotowani, natomiast debile z zachodu nigdy nie sprawdzają pociągów, co kończy się dla nich "niespodzianką". Na miejscu czeka na nas oczywiście sporo psów którzy, tak jak w Polsce, prowadzą nas na stadion. Czasem następują też ataki na pociąg, ale to już po naszej stronie kraju.

To by było na tyle. Wielkie dzięki za rozmowę. Czego można życzyć Tobie i Twojemu klubowi w Nowym Roku?
Sportowo liczy się przede wszystkim awans. To jest najważniejsze. Ale chciałbym również, aby na nowym stadionie który niedługo powstanie, znalazło się wielu zapaleńców i świrów mogących kontynuować ruch ultras. Bez nich to wszystko nie będzie miało sensu. Pozdrawiam.

rozmawiał kar_cel

Warszawscy Fanatycy nr2

 

<< powrót



Marymont - Bug Wyszków




Legionisci

Olimpia Elbląg

LKS LOMŻA

Kibole podlascy

Kibole podlascy

CKS CZELADŹ

Od Szczecina do Opola...

CWKS Legia

Szalikowcy


    Warszawscy Fanatycy 2004