Sonda - "melanże i
wyjazdy" oraz "wyselekcjonowane składy a
wartość danej ekipy"
1. Melanże nieodłącznie kojarzą się z
wyjazdami. Co sądzisz o piciu bądź innych sposobach
odurzania się oraz jak te używki mogą wpłynąć na podróżujących?
Bansi MG99 (Naprzód Jędrzejów):
Jeśli chodzi o melanże lub picie alkoholu na wyjazdach
to jesteśmy ekipą która stanowczo, od dłuższego czasu
jest przeciw takim eskapadom. Picie alkoholu na wyjazdach
było modne chyba z 10 lat temu. W dzisiejszych czasach
jest to tylko utrudnienie na wyjazdach, łatwy pretekst
do zwinięcia przez psy oraz narażenie się na porażkę
przy ewentualnej akcji wroga. W naszej ekipie jest
całkowity zakaz melanżowania na wyjazdach. Jeśli ktoś
chce się napić, może przecież to zrobić po powrocie.
Theran (Olimpia Warszawa): Mi osobiście
wyjazdy nie zawsze kojarzą się z alkoholizacją. Jeśli
chodzi o nasze wypady na 5. ligowym szlaku to sytuacja
przedstawia się następująco: jest kilka wycieczek,
na których nie możemy sobie pozwolić na to, aby choćby
jedna jadąca osoba była w stanie wskazującym na spożycie.
A na pozostałych? Nic nie zaszkodzi jak wypijesz parę
piwek. A melanż można zrobić sobie w drodze powrotnej,
albo już po samym powrocie
Emil (Nysa Zgorzelec): Każdym używkom
mówię zdecydowanie NIE. Czasy wyjazdów gdzie jechała
setka ludzi, a trzeźwych można było zliczyć na palcach
jeden ręki już dawno odeszły do lamusa co nie oznacza,
że obecnie takowych jednostek nie ma, bo na każdym
kroku można zobaczyć, co niektórzy wyprawiają podczas
wyjazdów. Jestem bardzo przeciwny zażywania alkoholu
czy faszerowania się jakimś gównem (marihuana) podczas
wyjazdów. Zmulenie organizmu po alkoholu czy trawce
powoduje, że takowy uczestnik wycieczki jest mniej
efektowny i efektywny podczas bezpośredniego starcia,
a wiadomo że awantur podczas drogi na mecz jest co
raz więcej w związku z coraz to nowszymi i lepszymi
zabezpieczeniami na meczach. Co innego jakieś kreski
które niesamowicie nakręcają organizm na najwyższe
obroty, co nie oznacza że to popieram. Picie, palenie
i wciąganie już na stałe wpisało się w kalendarz polskiego
wyjazdowa i sądzę, że jeszcze dużo wody w rzece upłynie
zanim zmienimy swoje przyzwyczajenia.
Fateciak (Mazovia Mińsk Maz.): Picie
na wyjazdach jest od zawsze. Niektórzy tylko dlatego
jeżdżą. Kilka godzin w podroży przy butelce wódki
czy piwka potrafią nieźle zintegrować ekipę. Alko
tez dodaje odwagi, no ale przy większych ilościach
nic dobrego z tego nie wychodzi. Wiadomo ze na wyjazdach
nie można przesadzić, trzeba znać umiar. Ja w takich
wyjazdach nie widzę nic złego. Wręcz przeciwnie hehe.
Nie bez przyczyny jedyna oficjalna grupa na Mazovii
to Ekipa Melanzowa'04
Alpey (KS Warka): melanż na wyjeździe
- czemu nie , jeśli wiesz gdzie jedziesz i co cię
tam może spotkać. Lata gdy na wyjazd jechała banda
zapitych kolesi się skończyły. Wybierając się na wyjazd,
na którym może się coś dziać jeśli się spijesz to
praktycznie do niczego nie jesteś przydatny. Co po
tym, że chcesz się bić jeśli nie będziesz miał siły
podnieść ręki do walki. jeśli mówimy o ostrym balecie
to % we krwi to także dodatkowy pretekst panów w niebieskim
aby cię trochę przetrzymać na dołku a potem wlepić
parę zł.
Prezes (Unia Hrubieszów): Dobry
melanż kojarzy się z dobrym wyjazdem- jest to prawda.
Mimo to, jestem przeciwny piciu przed meczem, przed
wyjazdem czy odurzaniu się i stosowania narkotyków.
Ponadto nie przyjmuje do wiadomości zachęcania do
tego innych! Przecież w każdej ekipie zaczynają jeździć
młodzi, więc po co mają brać zły przykład od? Jeżeli
w młodości dojdą do wniosku, że wojaże to żulerstwo
to jaki będzie z nich pożytek za lat kilka? A tak
w swoim życiu będą mieli jeszcze niejedną okazję do
wypicia. Nie jestem przeciwny całkowitemu wyeliminowaniu
tego zjawiska ze środowiska wyjazdowego, ale wszystko
z umiarem i nie wszystko dla każdego.
Jachim (KS Piaseczno): To pytanie
idealne dla naszej ekipy, bowiem każdy wie że lubimy
sobie wypić. Właściwie zbytnio nie pamiętam wyjazdów
żeby nie być w stanie wyjazdowym. Oczywiście gdy
jest podwyższone ryzyko że może ktoś zaatakować każdy
wypija np. tylko ze 2-3 piwka. Wpływ alkoholu to sprawa
indywidualna, wiadomo że na każdego działa inaczej,
są tacy co wypiją 10 browarów i funkcjonują normalnie
i są tacy co wypiją 3 i już mają problemy z wypowiadaniem
się czy też z utrzymaniem równowagi. Jednym alkohol
dodaje pewności i sił innym wprost przeciwnie.
Truchu (Huragan Wołomin): Jeśli
chodzi o piwko czy wódkę to uważam że pozytywie wpływa
to na doping. Z reguły lepiej się śpiewa jak się trochę
wypije. Oczywiście nie można przeginać. Jeśli chodzi
o inne używki to ja nie pale trawy wiec jestem jej
przeciwny. Ale ktoś kto pali może mieć inne zdanie.
Mrozu (Huragan Wołomin): Według
mnie pijaństwo na wyjazdach powinno być tępione. Choć
w wielu ekipach właśnie dzięki melanżom na takich
wyjazdach udaje się zebrać więcej osób. Ja jestem
zdania, że są inne okazje do picia niż wyjazdy, bo
potem wychodzą krzywe akcje których się żałuje.
Karol (Drukarz Warszawa): Owszem,
alkohol kojarzy się z wyjazdami i gości również podczas
naszych wojaży. Nie ma wśród nas całkowitych abstynentów,
ale nie ma również meneli dla których łyk gorzały
czy morda śmierdząca browarem, to chleb powszedni.
Kibic powinien się szanować, dlatego picie z umiarem
nie przeszkadza- jest po prostu miłym dodatkiem do
całej wyjazdowej otoczki. Również inne używki- jeśli
komuś pasują, a nie pierdolą maksymalnie we łbie-
są ok. Natomiast skutek zażywania tego wszystkiego
już nie zawsze. W obliczu bijatyki, to co się zażyło
albo doda animuszu i odwagi, albo zamuli. Wszystko
zależy od organizmu i głowy. Każdy powinien znać swoje
możliwości.
2. Jak myślisz, czemu coraz rzadziej
dochodzi do spontanicznych konfrontacji dwóch ekip?
Czy w chwili obecnej jedynie "wyselekcjonowane"
składy stanowią o wartości danej bandy?
Bansi MG99 (Naprzód Jędrzejów):
Jeśli chodzi o coraz rzadsze konfrontacje dwóch ekip,
to myślę, że to nieprawda. Bardzo często słyszę o
różnych akcjach. Także my często robimy takowe lecz
najczęściej nie dochodzą do skutku ze względu na policje
eskortująca przeciwników. Problemem jest też brak
ich samych na wyjazdach co w naszej słabej IV lidze
bardzo często się to zdarza. Co do selekcji to myślę
że we wszystkich ekipach nastawionych na chuligankę,
trzon ekipy tworzą wyselekcjonowane osoby z młyna.
Emil (Nysa Zgorzelec): Dlaczego?
Odpowiedź jest bardzo prosta, obecnie konkretniejsze
bandy zbierają się tylko na najlepsze mecze, na których
może dojść do konfrontacji z inna ekipą. Chuligani
już dawno odpuścili sobie chodzenie czy jeżdżenie
na nudne mecze stąd w/w wymieniony problem o braku
częstych konfrontacji. Poza tym dużo słychać o awanturach
gdzie ekipa X obija Y, cały problem w tym, że później
przegrani tłumaczą się że to nie byli chuligani tylko
zwykli kibice czy ultrasi (kretyńskie określenie obecnych
grup osób złamujących się oprawami na meczach).
Karol (Drukarz Warszawa): Różnie
można odpowiedzieć. W ligach wyższych nad wyjazdami
czuwa policja. Bezpieczeństwo wyjazdowców jest na
takim poziomie, iż wielu osobom nawet nie przychodzi
do głowy mordobicie. Dlatego liczby na sektorach sięgają
setek, a przeważająca większość to nie chuligani.
Nie ma więc innej możliwości aby się sprawdzić niż
ustronne miejsce. W ligach niższych z kolei, panuje
niesamowity paradoks. IV czy V ligowi wyjazdowicze
mają na wyciągniecie ręki to, czego często brakuje
w dywizji I, II... A czemu z tego nie korzystają?
Bo sama myśl o porażce czy konfrontacji paraliżuje
bardziej od samej walki. Stąd wyjazdowe zera. I znów
zamiast spontanów dochodzi do ustawek. Pytanie tylko,
jaki sens ma jeżdżenie w bezpieczne miejsca grupą,
na której nie można polegać właśnie w tej kryzysowej
chwili? Dlatego uważam, że to wyselekcjonowane (uczciwie
spośród kibiców!), nawet mniej liczne bandy są siłą
danego klubu, a nie wszyscy kibice stanowiący młyn.
Fateciak (Mazovia Mińsk Maz.): O
ile w niższych ligach jeszcze to jakoś wygląda, to
w tych wyższych jest z tym problem. Wiadomo ze policja,
ochrona itd. nie pozwalają często na takie akcje,
wiec ekipy ratują się tzw. "ustawkami".
A selekcja? Lepiej mieć pewność że wszyscy się postawia,
niż z dużej ilościowo ekipy większość ucieknie. I
to chyba główne czynniki tego co się dzieje.
Alpey (KS Warka): W każdej ekipie
są osoby bardziej żądne mocniejszych wrażeń więc dlaczego
nie zebrać ich w grupę z którą można wybrać się na
wyjazd i ustawić walkę. obecnie i tak spontaniczne
akcje czy też akcje na stadionie odchodzą na bok ponieważ
tu też wiąże się ryzyko zawinięcia przez służby pilnujące.
A nawet jeśli coś spontanicznego to jeśli jednych
jest parę razy więcej niż drugich to gdzie w tym honor?
Lepiej zrobić selekcję, wybrać mniej więcej wizualnie
podobne składy i walczyć gdzieś na uboczu, poza stadionem.
Prezes (Unia Hrubieszów): Głównym
problemem w kwestii spontanów jest policja. Dochodzi
do nich rzadziej bo zwyczajnie nad wyjazdami czuwają
mundurowi. Nie jest tak łatwo przejechać do wrogiego
miasta bez obstawy, jak to miało miejsce kiedyś. Jeśli
chodzi o to, czy wyselekcjonowane bandy czy stanowią
o wartości danej ekipy to i tak... i nie. Obecnie
jest moda na ustawki. W takiej walce oczywiście jedna
grupa może okazać się lepsza- w końcu walka toczy
się w wąskim, elitarnym gronie chuligańskim. Z drugiej
strony jak taka grupa może stanowić o wartości całego
młyna w którego skład wchodzą pozostali fanatycy?
Spontany będą coraz rzadszym zjawiskiem, chyba że
w miastach derbowych.
Jachim (KS Piaseczno): To jest to,
co trochę mnie wkurwia. Wiadomo że na takie ustawki
często brane są osoby zupełnie przypadkowe-koledzy
z dzielnicy, miejscowa siłownia, osoby które od lat
już nie chodzą na mecze itd. Najczęściej takie walki
między kibicami dwóch drużyn ograniczają się wtedy
do walk między dwoma miastami. Często okazuje się
że ekipa która nie ma młynu, nie zalicza wyjazdów
ma akurat gotowe 30 osób do walki a nie za bardzo
wiedzą nawet za co mają się bić. Ponadto nie za bardzo
rozumiem jak o sile ekipy ma decydować wąskie grono
ludzi. W ten sposób może się okazać że najlepszą ekipę
ma Rzepakownia Rzepak Obory bo akurat w ich wiosce
mają 5 ludzi która z każdym w ustawce 5\5 zwycięży.
Jeśli coś to ustawki są dobre dla klubów z wyższych
klas rozgrywkowych, bo tam oczywiście trudniej o konfrontację,
mecze są dużo lepiej zabezpieczane itd.
Truchu (Huragan Wołomin): Wydaje
mi się, że głównym powodem jest obawa przed policją.
Po co robić przypał na mieście i ryzykować zawiniecie
przez psy skoro można zrobić to w dyskretnym miejscu?
Jeśli chodzi o drugą część pytania, to odpowiedz jest
dwojaka. W przypadku ekip większych, mających młyny
liczone w setkach czy tysiącach, to w przypadku awantury
na stadionie, sztywny skład raczej nic by nie zdziałał
bez wsparcia zwykłych szalikowców. Inaczej sprawa
się ma w przypadku naszych klubików. Wiadomo że jest
nas niewielu i im lepiej wyselekcjonujemy nasze bandy,
tym ich siła będzie większa.
Mrozu (Huragan Wołomin): Wynika
to ze zmiany mentalności kibicowskiej. Inną sprawą
jest to, że nikomu nie spieszy się do przypałów, dlatego
obecnie częściej mają miejsce ustawki niż spontaniczne
akcje. I według mnie właśnie wyselekcjonowane składy
stanowią o sile danej ekipy, a nie przypadkowe osoby
które dość często nawijają się przy takich spontanach.
Wariat (Hutnik Warszawa): Czemu
coraz mniej spontanicznych awantur? Bo coraz więcej
kalkulowania, myślenia... Większość ekip nie pojedzie
w miejsce zagrożenia gdy nie zbiorą się najlepszą
bandą. Po prostu boją się konfrontacji, i możliwości
porażki. Wtedy wolą nie jechać, i umówić się kiedy
będą mieli swoją najlepszą pakę... Ale nie tędy droga...
Powinno się jeździć na te ciekawsze mecze bez zależności
ile jest nas, jaka ekipa, i ilu może czekać na nas
gospodarzy... raz na wozie raz pod wozem, i wtedy
to świadczy o charakterności ekipy, a nie grupy załóżmy
20 osób, które się umówią w przypadku gdy nikt nie
ma z nich treningu są całą bandą... wtedy pojadą raz
na rundę, wygrają i jadą na opinii.. ale czy na tym
to polega? Ile to razy można było słuchać: my nie
jesteśmy dziś ekipą do bicia, my ultrasi... to gdzie
byłą ta ekipa do bicia? Czy ona się zbierze tylko
w lesie? Czy kibicuje ona lasom państwowym, czy też
swojemu klubowi za którym powinni pojechać, tym bardziej
tam gdzie może być konfrontacja z kibicami gości...
I właśnie niech o wartości naszej świadczy cały sezon,
mecze u siebie, wyjazdy, podjazdy, a nie 2 - 3 ustawki
w lesie , w skromnych grupach, i reszta jechanie na
opinii...
Warszawscy Fanatycy nr1
<< powrót