Wyjazdologia
Wyjazdy dla polskich kiboli to podstawowa sprawa.
Na nich spotykają się wszystkie grupy z jednego klubu
a liczby wyjazdowe pomagają osiągnąć wyższą pozycję
w klasyfikacjach kibicowskich. O miejscu w "Lidze
Chuliganów" decyduje oczywiście liczba awantur
ale bez dobrych wyjazdów trudno liczyć na szacunek
w tej klasyfikacji. Nie ma się co oszukiwać, że ekipa,
która na większość wyjazdów jeździ pociągami specjalnymi
w liczbach w okolicach pół tysiąca jest lepsza od
ekipy, która na wyjazd jeździ autokarem w 4 dychy,
choćby i najlepszej bojówki. Na szczęście nie ma teraz
takiego problemu, że jakaś ekipa jest bardzo agresywna
i dużo działa ale uważa, że jest tak dobra, że na
wyjazdy nie musi jeździć. Zazwyczaj jak ktoś jest
dobry, to i wyjazdy ma dobre. Podobnie jest z ultrasami.
Z kolei i tu w klasyfikacjach "Top Ultras"
brane są pod uwagę liczby wyjazdowe. Aby być na topie
nie wystarczy świetnie prezentować się na własnych
śmieciach. Trzeba jeszcze nabrać flag i całego majdanu,
dostać się na stadion na obcym terenie i zaprezentować
tam oprawę.
Na dodatek wyjazdy same w sobie stanowią przedmiot
klasyfikacji i ocen i właśnie temu będzie poświęcona
dalsza część tego artykułu. Aby te całe klasyfikacje
powstały trzeba najpierw ustalić, kiedy wyjazd jest
zaliczony. Sam problem kiedy można sobie przybić wyjazd
nie raz już był przedmiotem dyskusji. Najprościej
byłoby powiedzieć, że wtedy kiedy grupa kibiców gości
melduje się na stadionie gospodarzy. Bądź to w klatce,
albo ujawniając się gdzieś na stadionie, jeśli do
klatki nie została wpuszczona. Tyle, że życie jest
bardziej skomplikowane. Organizatorzy meczu mogą być
złośliwi i zwyczajnie nie wpuścić przyjezdnych. Kibice
w drodze na mecz mogą zostać wyrzuceni z pociągu.
No i zawsze policja na dowolnym etapie podróży może
zakończyć wesołą wycieczkę. Na samym końcu może też
być problemem czy za oficjalną statystykę wyjazdową
podać liczbę wszystkich kibiców gości licząc z ich
zgodami czy bez zgód.
Polscy kibole lubują się w różnych rankingach a prawdopodobnie
pierwszy tego typu ranking (ranking wyjazdowiczów)
stworzyli kibice głosujący w ankiecie zina "Szalikowcy".
Wyniki były wydrukowane w 1996 roku. Głosowanie obejmowało
3 sezony z lat 92/93 94/95. Pytanie było proste "Liczba
kiboli na wyjeździe?" a głosujący na podstawie
swoich informacji stworzyli "Top 8". Ciekawe
jest przypomnieć sobie, kto w pierwszej połowie lat
90-tych najliczniej przemierzał Polskę. Obok nazwy
zespołu podaję liczbę punktów-głosów jakie otrzymały
poszczególne ekipy.
1. Legia Warszawa 389
2. Widzew Łódź 375
3. Śląsk Wrocław 349
4. Lech Poznań 137
5. Pogoń Szczecin 136
6. Lechia Gdańsk 134
7. Wisła Kraków 122
8. ŁKS Łódź 84
W roku 2001 ukazał się "Zin Zinów" i jego
autor pokusił się o klasyfikację kibiców na podstawie
średniej z wyjazdów. Do średniej było wliczanych tylko
10 najlepszych wyjazdów, nie wliczane były wyjazdy
poniżej 10 osób i przypadki, gdzie kibice byli ale
się nie ujawnili. Przy wyliczaniu średniej liczby
wyjazdowe w obrębie starych województw były dzielone
przez 2, zaś wyjazdy zagraniczne mnożone przez 2.
Do średniej wliczani byli wszyscy kibice, którzy zasiedli
w sektorze gości łącznie ze zgodami. No i z najważniejszych
spraw autor tych klasyfikacji zaliczał wyjazd ekipie
jeśli tylko wyruszyli ze swego miasta (nie ważne czy
dojechali czy nie). Ponieważ w "Zinie Zinów"
sklasyfikowane było 248 ekip i ich dokonania z lat
1994-2001 odsyłam do zapoznania się z lekturką, bo
nie starczyłoby miejsca na przedruki w "Głosie
Stadionów".
Kolejnym nowym pomysłem na ocenianie aktywności wyjazdowej
kibiców były rankingi oparte na przemnażaniu liczby
kilometrów przez liczbę kibiców na wyjeździe. Dodatkowo
punktowane były wyjazdy w dni powszednie. Było to
zapoczątkowane w "Strefie Fanów" w 2002
roku. Później reguły te zostały zaakceptowane w TMK,
gdzie po kolejnych sezonach klasyfikacje te były prezentowane.
W poprzednim numerze "GS", według tej metody,
stworzono ranking najlepszych wyjazdowiczów wśród
żużlofanów. Klasyfikacje te dość dobrze oddawały wysiłek
włożony w przemierzanie kraju wzdłuż i wszerz. Minusem
było to, że wystarczył jeden bliski wyjazd (najlepiej
w środę), gdzie ekipa pojechała w kilka tysięcy głów
i praktycznie miała pierwsze miejsce w kieszeni, mimo
że reszta wyjazdów była słaba i przeplatana zerami.
Jak widać aby odpowiedzieć sobie na pytanie "Kto
jeździ najlepiej" trzeba albo przeprowadzic głosowanie
wśród kibiców albo stworzyc obiektywne choć skomplikowane
przeliczniki. Myślę, że cała tą matematykę można maksymalnie
uprościć. W praktyce kibicowskiej jest tak, że dwie
wrogie ekipy spotykają się gdzieś na trasie i po tym
spotkaniu dalej jedzie ta, która była liczniejsza.
Nie ma znaczenia czy była to środa czy niedziela,
czy ekipa była z ekstraklasy czy V ligi. Nie ma znaczenia,
że ktoś jechał tylko 50 km a drugi 500 km, itd. Tak
więc proponowałbym tylko policzyc średnią z wyjazdów,
nie patrząc już na odległości czy klasę rozgrywek.
Drugim kryterium które bym uwzględnił byłyby zera
wyjazdowe. W powszechnej opinii kibiców takie zero
to plama na honorze, szczególnie gdy ekipa nie pojawia
się na gorącym terenie. Do ekstraklasy najlepiej jeżdżących
w Polsce zakwalifikowałbym tylko ekipy z maksymalnie
jednym zerem w sezonie. W końcu każdemu może się to
przytrafić. W ten sposób powstał ranking najlepiej
jeżdżących ekip piłkarskich jesienią 2003 roku.
1. Legia Warszawa (615)
2. Lechia Gdańsk (593)
3. Cracovia Kraków (501)
4. Lech Poznań (489)
5. Zagłębie Sosnowiec (353)
6. Wisła Kraków (352)
7. Śląsk Wrocław (339)
8. Ruch Chorzów (299)
9. Zawisza Bydgoszcz (206)
10. Odra Opole (199)
11. Arka Gdynia (193)
12. Widzew Łódź (182)
13. Korona Kielce (173)
14. Górnik Zabrze (126)
15. ŁKS Łódź (125)
16. Resovia Rzeszów (123)
17. GKS Katowice (93)
Po spojrzeniu na "TOP 17" okazuje się,
że w praktyce nie liczy się liga w której występuje
dana ekipa. Jak ktoś jest dobry to i dobrze jeździ.
Przecież na pierwszych trzech miejscach są ekipy z
trzech różnych lig! Podobnie jest chyba z liczba kilometrów
do pokonania. To prawda, że w niższych ligach jest
i bliżej i taniej na wyjazd, ale za to w ektraklasie
są atrakcyjniejsze mecze i rywale. Z rankingu wynika,
że liczba kilometrów też nie miała znaczenia. I to
samo można napisać w przypadku przepisów, które utrudniają
życie, a których autorem jest PZPN. W I i II lidze
są albo chipy albo listy wyjazdowe, tylko że dla jednych
ekip jest to powód do usprawiedliwiania się a dla
drugich nie jest to żaden problem. Po prostu wsiadają
i jadą nie oglądając się na żadne przepisy PZPN-u.
Wprzypadku przepisów jest tak, że ten kto jest silny
i jeździ w dużych ilościach może je omijać a organizatorzy
meczu dla świętego spokoju (i kasy) wpuszczą wszystkich
chętnych. Za to jeżeli ktoś pojawia się znienacka
w kilka głów pod kasami dla gości i chce kupić bilet
wtedy ma kłopoty. Ze słabymi nikt się nie liczy!
Głoś Stadionu nr.1 czerwiec 2004
<< powrót